Jedziemy na zawody. Loki, Gerciu, Djablo, Siwy, Zico. Będzie czołówka z Warszawy, Łodzi, Szczecina, Krakowa, Kielc. Zawody trzynastego? A co, będzie się coś w końcu dziać :) Kask już jest. Polskiej produkcji, trochę śmieszny, ale jest. Zawody odbywają się na posesji właściciela firmy LuRys, który jest jedną z osób – kombajnów polskiego wrotkarstwa agresywnego w Polsce. Na miejscu ma różne figury do rozegrania zawodów, w garażu rzeźbi i wymyśla nowe. Śpimy w samochodzie, taki to już los. Jakoś wyspani zakładamy rolki, rozgrzewamy się. Patrzymy na innych, co robią. Masakra. Wysokiej klasy tricki, szczególnie na rurkach. Z całej ekipy praktycznie wszyscy rezygnują ze startu. Nie odpuściłem. Nie po to jechałem tyle km, żeby sobie tylko popatrzeć. Pomimo słabo opanowanych tricków ślizganych, wystartowałem. Skokami dałem radę, grindami już nie. Oficjalnie zająłem 9 miejsce.

Łódź, 13.07.1996 r.

Punkt lepiej niż na ostatnich zawodach. To dobrze, bo startowało również więcej wrotkarzy. Źle nie jest, ale zdecydowanie muszę poprawić tricki ślizgane, które nie są moim mocnym punktem, żeby w ogóle się liczyć w zawodach. Samymi skokami nic nie wyrzeźbię, choć są wysoko oceniane. A może sędziów zmienić? Też coś w tym było, ale o tym później. Startowało kilkadziesiąt osób.

Łódź, skatepark na posesji LuRysa, trick: Mute Grab

Łódź, skatepark na posesji LuRysa, trick: Mute Grab

Sprawdź Także Następujące Wpisy:

Najaktywniejsze Wpisy: